Skąd zainteresowanie tematyką obsługi klienta?

Skąd zainteresowanie tematyką obsługi klienta? Parę lat temu spotkała mnie w sklepie dość zabawna, acz żenująca sytuacja… Która skłoniła mnie do tego, aby przyjrzeć się zagadnieniu obsługi klienta nieco bliżej... Mianowice chciałam kupić sobie parowar, ot tak po prostu uznałam, że ten sprzęt jest niezbędny w mojej kuchni, mało tego wiadomo jak to jest, że zawsze jak nabędziemy jakąś nową' zabawkę' mamy większą przyjemność z wykonywania podstawowych czynności, w tym przypadku - gotowania. Znalazłam na półce w sklepie parowary (sklep ten był jakimś dużym sklepem sieciowym, w galerii handlowej) jednak na tamten czas moja wiedza na temat parowarów zdecydowanie wymagała konsultacji z jakimś fachowcem - tutaj Panem (jak to sie teraz ładnie nazywa) Doradcą Klienta.

Po 10 minutach stania między regałami, pojawia się Pan Doradca Klienta... Tak więc, pytam który parowar poleciłby mi... Pan Doradca Klienta wskazał palcem na jakiś konkretny model, dodam tylko, że ceny wahały się od 100 zł do 600 zł. Model wskazany przez pracownika sklepu nie wyróżniał się jakoś szczególnie na tle innych parowarów na półce, jego cena również była przystępna ok 200 zł. Jednak mnie spodobał się inny model, który jak się okazało, był dużo tańszy (100 zł), zatem zapytałam Pana Doradcę jaka jest różnica w tych wskazanych modelach i skąd tak duża różnica w cenie? "Bo to Tefal jest" (Pan Doradca, mówiąc to wskazał palcem na model. "A w takim razie jakiej marki jest model wskazany przeze mnie "(była to marka mało znana więc Pan nie bardzo wiedział czy poprawnie wypowi

Drąże temat dalej, zadając kolejne pytania...: "W czym w takim razie Tefal jest lepszy… " W odpowiedzi tylko cisza. Zadałam, jeszcze perę pytań : "a jakimi funkcjami się różnią, ile pięter mają, itp", po okołu 8 pytaniu, w którym jedyną odpowiedź jaką usłyszałam to cisza.

Mówię:" Ok, wie Pan aby nie przedłużać, skoro i tak się nic nie dowiedziałam, to poproszę ten parowar który przypadł mi do gustu i już sobie idę" na co słyszę: " Ale mam go tylko na ekspozycji, więc nie mogę go sprzedać klientowi" - nie muszę dodawać, że to zdanie znacząco zaburzyło moją równowagę ale nagle uaktywniła się moja koleżanka z którą byłam, i mówi: "Ale na samej górze regału stoi ten parowar widać w nowym pudełku" (z tasiemkami zalaminowanymi, które wskazują, że towar nigdy nie był otwarty ) na co Pan Doradca Klienta rezolutnie odpowiedział: "Ależ nie, to nie jest nowy parowar, to tylko puste pudełko!" - naturalnie ręce i wszystko inne mi opadło, ale muszę przyznać, że zaciekawił mnie tym stwierdzeniem... Tak więc pochłonięta ciekawością pytam: "Przepraszam, ale czy chce mi Pan powiedzieć, że to jest puste zapakowane pudełko?!"... Moi kochani co wy na to, że odpowiedź jaka padła, brzmiała:

Tak, to jest puste zapakowane pudełko.

W konsekwencji wyszłam ze sklepu, żeby słownie tego człowieka nie sponiewierać, moi znajomi, którzy widzieli to na własne oczy, do tej pory opowiadają to jako legendę , gdy chcą kogoś rozśmieszyć... a ja no cóż... mam kolejną opowieść, z życia wziętą, która utwierdziła mnie w przekonaniu, że poziom obsługi klienta w niektórych miejscach pozostawia jeszcze wiele do życzenia...

#Szkolenia #Coaching #Obsługaklienta

Proponowany post